25.03.2011 Stan plantacji po zimie w województwie zachodniopomorskim i pomorskim
W tym roku na moim terenie działania występuję wiele plantacji z uszkodzeniami wynikającymi ze złego zimowania roślin. Gruba okrywa śnieżna oraz niskie temperatury występujące po stopnieniu śniegu mocno uszkodziły a miejscami nawet całkowicie zniszczyły zasiewy. W przypadku zbóż najczęściej dotyczy to plantacji zasianych zbyt wcześnie po przedplonach zbożowych. Fotografia nr 1 przedstawia żyto zasiane w pierwszej dekadzie września po przedplonie zbożowym. Rośliny na tym polu wytworzyły dużą masę liści przed zimą, które stały się świetną pożywką dla pleśni śniegowej. Na wybujałych plantacjach zbóż ozimych (dotyczy wszystkich gatunków zbóż ozimych) w takich przypadkach warto w terminie jesiennym wykonać zabieg preparatem fungicydowym zawierającym substancje czynne np.; grupy triazoli i morfolin. Nie daje to całkowitej pewności, ale pomaga w przezimowaniu łanu.
Na pierwszy rzut oka plantacja kwalifikowała się do zaorania. Wspólnie z rolnikiem postanowiliśmy zaryzykować i ją zostawić. W pierwszej dawce nawożenia azotowego 01.III.2011 zostało zastosowane 50 kg N w postaci saletry amonowej + siarka. Wtedy jeszcze było dosyć zimno i nie było pewności, że rośliny wznowią wegetację.
Plantacja może nie jest rewelacyjna, bo jest średnio około 140 osłabionych roślin / m², które mają w tej chwili po około 3-4 pędy (fot.3) co być może pozwoli osiągnąć obsadę około 400 - 450 kłosów / m². Z doświadczenia zdobytego na Demo Farmie wiem na pewno, że wyśmienity plon można osiągnąć nawet ze 100-110 roślin na metrze.
Drugą dawkę nawożenia azotowego zastosujemy w saletrze w ilości 50 kg N w terminie 14.III.2011. Po około 14 dniach od drugiej dawki N planujemy wykonać oprysk mieszaniną zbiornikową fungicydu z grupy triazoli oraz mikroelementów.
Uważam, że praktyka rolnicza zbyt pochopnie podejmują decyzję o zaoraniu uprawy po zimie. Nawet z tak słabo wyglądającej plantacji uda się wyciągnąć nienajgorszy plon, a biorąc pod uwagę cenę kontraktów na żyto w żniwa 2011 ( około 750-800 zł/t) to plantacja taka z pewnością przyniesie zysk.
Sytuacja z rzepakami, w naszym rejonie również nie wygląda najlepiej (fot.4), (fot.6). Na części plantacji jest ciężko znaleźć rośliny, a co dopiero mówić o liczeniu obsady (fot.7).
Z pewnością część z tych plantacji uda się uratować, jednak każdy kto zajmuję się produkcją roślinną powinien zweryfikować swoje dotychczasowe działania. To, że przez prawie 10 lat nie było ciężkich zim nie upoważnia nas do lekceważenia podstawowych zasad w uprawie.
Rzepak na (fot.4) mimo iż ucierpiał w wyniku mrozu z pewnością przeżyje. Zimowanie rozpoczął w fazie około 10 liści. Liście wytworzone przed spoczynkiem zimowym uległy zniszczeniu, ale szyjka korzeniowa nie została uszkodzona(foto.5).. Obsada roślin utrzymała się na przyzwoitym poziomie. Natomiast rzepak z (fot.8) wchodził w zimowanie w fazie około 4 liści. Moim zdaniem plantacja ta kwalifikuje się do zaorania.
Odpowiedź na pytanie orać czy nie orać nie jest prosta i wymaga głębszej analizy ekonomicznej. Zachęcam do dokładnych oględzin plantacji i własnej oceny jej stanu. Każdy przypadek jest inny. Mam nadzieję, że moje publikacje na stronie internetowej chociaż odrobinę pomogą w rozwianiu wątpliwości.
14.04.2011 Uszkodzone plantacje – „metamorfoza” po zaleceniach agrotechnicznych
Od ostatniej wizyty na mocno wyniszczonych przez zimę plantacjach minął miesiąc czasu. Zima nie chce odpuścić, nocą temperatury potrafią spadać poniżej zera. Wegetacja mogłaby przebiegać szybciej, ale niestety na pogodę nie ma się wpływu.
W takich sytuacjach lepiej nie zdawać się na ślepy los i nie polegać na wierze, że się uda, albo jakoś to będzie. .
Na plantacji żyta nie zniszczono samosiewów zbóż jarych, które stały się łatwym „celem” dla pleśni śniegowej. Długa i ciężka zima w tym konkretnym przypadku stworzyła idealne warunki do rozwojowi pleśni śniegowej. Po zejściu okrywy śnieżnej, wystąpił okres kilkunastu dni z mrozem i wiatrem. Były to idealne warunki do „osłabienia” łanu żyta.
I faktycznie zboże mocno ucierpiało, a wygląd plantacji wczesną wiosną bardziej zachęcał do jej zaorania niż pozostawienia do dalszej uprawy.
Znając możliwości naszych odmian zasugerowałem właścicielowi pozostawienie plantacji. Odpowiednie nawożenie azotowe i lekki wzrost temperatury spowodował, że łan zaczął rosnąć, na polu zrobiło się zielono, a samopoczucie właściciela plantacji znacznie się poprawiło. Na plantacji po zimie pozostało około 100 – 140 żywych roślin (fot. 8)
Jest to spory ubytek obsady w porównaniu z ilością wysianą na jesieni, jednak odmiany KWS LOCHOW nawet przy tak niskiej obsadzie są w stanie wydać bardzo przyzwoity plon. Rośliny wytworzyły sporą ilość pędów bocznych (fot. 9) co ma na celu zrekompensowanie braków w obsadzie, czyli jest szansa, że mimo mniejszej ilości roślin, ilość kłosów na metrze będzie wystarczająca do uzyskania zadowalającego plonu.
Oczywiście aby zachęcić rośliny do intensywnego krzewienia należy im stworzyć jak najlepsze warunki do wzrostu. Azot musi być podany bardzo wcześnie i we właściwej formie i w odpowiedniej ilości, a plantacje porażone pleśnią śniegową muszą być jak najszybciej „zaleczone” fungicydami oraz zasilone mikroelementami w celu stabilizacji i wyrównania łanu. Dodatkowo można spróbować poprawić krzewienie rośliny poprzez odpowiednie stosowanie regulatorów wzrostu.
Znajomość odmiany oraz odpowiednie podejście w „krytycznych sytuacjach”, może pomóc wyjść z najgorszych zimowych opresji, spowodowanych chorobami złego zimowania. Po dostosowaniu się do moich zaleceń, dziś tenj łan (fot. 10) wygląda nieporównanie lepiej niż miesiąc temu (fot. 1)
Zakładając, że na plantacji mamy dziś średnio około 120 roślin/m² i każda z nich średnio doniesie do żniw 3,5 do 4 kłosów to możemy kalkulować, że przy koszeniu mamy jakieś 420 - 480 kłosów/m². Przy takiej obsadzie plon będzie zadowalający. Zakładam, że jest to minimum, które uda mi się uzyskać, a liczę, że przekroczymy 500 kłosów/m².
Podobnie ma się sytuacja z rzepakiem. Nawet bardzo źle wyglądające plantacje miały szansę przeżyć o ile zaczęto je ratować odpowiednio wcześnie. Tragicznie wyglądający rzepak (fot. 6), który miał iść do zaorania dziś wygląda całkiem dobrze (fot. 11) – oczywiście jak na ten rok i bardzo późny termin siewu.
Niestety ze względu na pogodę ciężko było dotrzymać terminów siewów. Mimo to plantacja ma dziś około 45 roślin/m² co jest moim zdaniem optymalną obsadą na tym stanowisku (fot. 12).I tu znowu kluczem do sukcesu okazała się znajomość charakterystyki uprawianej odmiany.
Opisywane plantacje będę odwiedzał regularnie i jak tylko pojawi się coś ciekawego na pewno zamieszczę na naszej stronie.
Zachęcam Państwa do regularnego odwiedzania strony internetowej KWS LOCHOW oraz wszelkich pokazów polowych w których bierzemy udział.
Roman Żekiećprzedstawiciel handlowy | ![]() |
Telefon: +48 605 280 190 | |
Wybierz region















